|
|
| Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla hasła: apartament orebic 2 |
|
|
| Chorwacja Korcula-dojazd, noclegi- prosze o pomoc | |
Siemka, no ja z "Blondi" bedziemy na korculi od 10 do 25-26 sierpnia w Pupnatskiej Luce http://www.korcula.net/firme/private/defora/pavlina.htm Nie wiem jak ci sie podoba ta zatoka, ale masz tu adres Pavliny, mozna z nia pogadac lamanym polskim - jest Czeszka lub po angielsku, jezeli nie bedzie miala wolnych miejsc popros o telefon do rodziny/innych wlascicieli. W calej zatoce jest okolo 5 domow, 2 lata temu bylismy w 16 osob w tym domu oznaczonym czerwona strzalka(jest tam kilka-chyba 7 oddzielnych apartamentow polaczonych w 1 wielki dom) i byly jeszcze 3 apartamenty wolne , z tego co pamietam jest tam miejsce(kazdy spi w swoim lozku) na ok 24 osoby. My zarezerwowalismy 2 apartamenty, jeden 5 osobowy i drugi 3 osobowy. Jade do pupnatskiej luki 3 raz, a w sumie na Korcule to 4, bedzie to nasz pierwszy wyjazd z deskami, wiec nie wiem jak tam jest jezeli chodzi o warunki, wszedzie pisza ze w Orebic(ok 10 km od nas samochodem) jest centrum chorwackiego WS wiec nie powinno byc tak zle. My placimy po 40 euro/dzien za caly apartament. Jezeli chcesz wiecej informacji, jakies fotki czy cus ;) daj znac na gg: 3732058 Pzdr Krystian [quote] [/quote] | |
| Chorwacja | |
ale chyba wszyscy zapomnieli spróbować no i oczywiście pochwalić tamtejsze wina mnóstwo małych winiarni w każdej coś pysznego dokładnie ...... qadD4D - ja też mało co nie wylądowałem w Loviste - tak mi się tam podobało, że co drugi dzień byliśmy tam na wodą, ale już nie chciałem robić przykrości fajnym gospodarzom z Orebica i nie zamieniałem , a Stari Ribar ma ładnie położone i wyposażone apartamenty. | |
| Szukamy chtnych na rodzinny wyjazd do Chorwacji | |
Witam Planujemy wyjazd wakacyjny na przełomie czerwca i lipca 2009 (na 2 tyg). Jedziemy autem z dwójką dzieci (dziewczynki 3 i 7 lat). Szukamy sympatycznych ludzi z dziećmi na wspólny wyjazd. Jeśli jest ktoś chętny, proszę o kontakt (z adresu należy wyrwać chwasta ;o) Jesteśmy z Krakowa i planujemy zatrzymać się we wcześniej rezerwowanym apartamencie, najprawdopodobniej w rejonie Orebića. -- pozdrawiam cieplutko MałGosiaK z Amelką (11.06.2002) i Marcelinką (14.06.2006) | |
|
| |
byłem w zeszłym roku i jezeli chodzi o apartamenty mozesz jechac w ciemno cos znajdziesz przez biuro ktore jest tam na miejscu niestety namiaru nie mam jak nie viganij to orebic bardzo blisko
| |
|
| |
Ok, dorzuce swoje 3 grosze - bylem tam w sierpniu zeszłego roku. Viganji - sympatyczna miejscowosc, choc wiele sie tam nie dzieje, w godzine mozna dojsc do wiekszej Orebic spacerkiem, przeplynac mozna do Korculi taksowka wodna, czy w 2 godziny autobusem do Dubrovnika dojechac. Apartament - dla 4 os., 2 pokoje, salon, kuchnia, lazienka, ogrod z grillem, 200 m od wody - 50eur dziennie, zalatwione przez biuro w Viganji Campingi - koło obu spotow dwa campingi, niestety cen nie pamietam Spot - dwa mini cypelki, jeden troche wiekszy, ale miejsca na nich tyle, ze chyba w moim przedpokoju jest latwiej wystartowac niz tam - starujacy kite'a wchodzi na droge wzdluz plazy biegnaca, zwykle jest trzymany przez druga osobe, coby po kamieniach nie pojechac; brzeg i dno kamieniste, raczej w butach trzeba wchodzic (mozna na miejscu kupic takowe), do tego w wodzie jest pelno jezozwierzy , ktorych igly jeszcze dlugo po pobycie wydlubywalem; plywac dawalem rady bez pianki Wiatr - termika, podobniez w lipcu bez problemu mozna bylo plywac - generalnie rano 10-12 i popoludniu 14-16; kiedy ja bylem, to przez 2 tygodnie plywalem 3 razy, moze udaloby sie czesciej gdybym non-stop siedzial na spocie; nigdy nie widzialem tak nagle pojawiajacego sie i znikajacego wiatru - zdarzalo sie, ze nagle zaczelo wiac - lecialem do apartamentu po sprzet i zanim sie rozlozylem, to przestawalo, albo lepszy numer - wialo, ludzie wyplywali na srodek przesmyku, przestawalo wiac i latawce im do wody spadaly, po czym ktos ich zbieral motorowka, sam raz mialem przypadek skonczenia sie wiatru tak ze 300 metrow od brzegu - latawiec do wody i wplaw do brzegu Byc moze dalbym rade poplywac wiecej, jakbym mial kite caly czas przygotowanego, np. mieszkajac na campingu; jednego dnia tak sprobowalem - caly dzien, od rana nie ruszalem sie ze spotu - mialem nadmuchana 20, 14 i 10 i na wszystkich po parenascie minut udalo mi sie poplywac | |
|
Wakacje - Chorwacja 2007- | |
Odcinek czwarty – Orebic i jego okolice Kolejne trzy dni spędzamy kąpiąc się w morzu ,a po południu robimy piesze wycieczki po Orebicu i jego najbliższej okolicy. W sobotę 23 czerwca dziewczyny zapraszają tatę do konoby do uroczystą kolację , przepyszne mięso i rybki z grila , winko oraz świece , dodam tylko , że mama tez się załapała. Natomiast w niedzielę , po wcześniejszym telefonicznym uzgodnieniu terminów , spotykamy się z toudee i jego żoną Beatą. Jak to z tym umawianiem się było to Darek szczegółowo opisał w swojej relacji , więc nie będę się powtarzać. Wieczór przy piwku upłynął miło i bardzo szybko. Bardzo namawiałam na udział w VII zlocie cromaniaków. ![]() W poniedziałek wcześniej zbieramy się z plaży i po zjedzeniu obiadu , ubieramy odpowiednie buty na górskie wycieczki , w planie mamy dotarcie do samostanu , znajdującego się na zboczu góry św. Eliasza , w którym mieści się klasztor i sanktuarium. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Przed godz. 17.00 wyruszamy z naszego apartamentu , główną drogą , kierujemy się na Viganj , dochodzimy do krętej ścieżki prowadzącej na szczyt . Na rozstaju dróg jest tabliczka informująca , że przed nami jeszcze ok. 1 godziny marszu , a dochodziła godz 18.00, ponadto jest informacja , że muzeum jest czynne w godzinach dopołudniowych oraz od 16-19. ![]() Po krótkiej naradzie rezygnujemy , schodzimy w dół i postanawiamy pooglądać mieszczące się nieopodal hotele. Przechodzimy obok hoteli Komodor , Grand Hotel , Bellevue. Przy tym ostatnim schodkami schodzimy w dół na małą plażę , a potem wzdłuż nabrzeża kierujemy się do centrum ![]() ![]() | |
| Co polecacie?? | |
Myślę o wyjeździe do Dalmacji. Ze względu "na wzgląd" Podajcie proszę jakieś konkretne linki z miejscami, w których byliście i polecacie. Oczarujcie mnie Chorwacją Obie miejscowości gdzie byłem "na dłużej" mają idealne warunki wodno-plażowe. Znajdują się na półwyspie Peljesac, co daje stuprocentową pewność jeżeli chodzi o oczarowanie Orebic i Żuljana znajdują się niedaleko od siebie ale bardzo się różnią. Orebic jest dużą miejscowością turystyczną, gdzie możliwy jest tłok na plaży i na spacerowej promenadzie jednak ze względu na swoją rozległość ma również spokojniejsze zakątki. Jeżeli chodzi o plażę dla dzieci, to w tym celu nadaje się głównie plaża Trstenica znajdująca się tuż przy wjeździe do miejscowości. Żuljana to raczej kameralna osada ale ze względu na mniejszą ilość domów zapewne trudniej znaleźć tam zakwaterowanie za to nie ma tłoku na kilku nadających się dla dzieci mniejszych plażach. Pływanie z maską możliwe jest natomiast wszędzie i w każdych warunkach, wystarczy się tylko nieco oddalić od brzegu... Poczytaj opisy i relacje choćby na tym naszym małym forum, to powinno pomóc w podjęciu decyzji. Jeżeli wpiszesz w wyszukiwarkę "Google" pojedyncze słowa: +"Orebic"+"Peljesac"+"kwatery" (itp...) +"Zuljana"+"Peljesac"+"accomodation" (lub tylko dla polskojęzycznych +"zakwaterowanie") wyszukasz na pewno coś, co będzie się nadawało do wykorzystania. Przykładowo: Strona po polsku o Orebicu po angielsku o Zuljanie Tu można wybrać dowolną inną miejscowość: po agielsku o całym półwyspie Peljesac - strona jeszcze nie jest kompletna ale widziałem, że na niektórych zdjęciach można kliknąć na wybrane budynki Ja jeżdżę tylko pod namiot, więc nie mogę polecić żadnego konkretnego i sprawdzonego zakwaterowania. Pozdrawiam Józek | |
| Wasze plany wakacyjne. | |
Janusz, daj mi namiary na ten apartament w Orebiciu - może się przyda :)
| |
|
Wakacje - Chorwacja 2007- | |
Odcinek pierwszy – droga do... Po dwóch latach przerwy , postanowione , że jedziemy na południe Chorwacji . Jako , że wyruszaliśmy przed sezonem wybór padł na Orebic na półwyspie Peljesac. Wyjechaliśmy w niedzielę 17.06. ok. godz 14.00 z Katowic, kierunek Zwardoń , z małym postojem w Bielsku- Białej.Za Bielskiem oddany nowy odcinek drogi , omijający centrum Żywca. Ruch na drodze niewielki i tak do samej granicy. Ok. 16.00 meldujemy się na przejściu , zakup słowackiej winietki , tankowanie paliwa i jesteśmy na terenie Słowacji. Tu standartowo Cadca – Żilina –Bratysława . Za Żiliną stajemy w zajeździe na obiadokolację, płacimy 400 koron / z napojami/. Około godziny 20.00 jesteśmy na przejściu w Rajce , tu także ruch niewielki , Słowak sprawdza przy posiadamy winietkę. Wjeżdżamy na Węgry/ tak polecane przez Ryśka , a przez nas przeklęte /, ze względu na beznadziejne oznaczenie dróg. Napisy na drogowskazach jak się ściemnia mało czytelne. Kierujemy się drogą lokalną na Mosonmagyarovar , Csorna , Sarvar , Kesztely, Marcali, Nagyatad , Barcs. Za Csorną jakiś objazd, oznaczenie do kitu , trochę błądzimy, i tym sposobem na rondzie w Sarvarze zamiast na wprost wylatujemy z lewej strony. I stop, na rondzie wywrócił się Tir i zablokował cała drogę . Policja organizuje jazdę pod prąd , ale musimy wjechać do centrum miasta , tu znowu oznaczenia fatalne i problem z wyjazdem na Kesztely. Zatrzymujemy się przed małym sklepikiem i tu uprzejmy właściciel łamanym niemieckim i rysunkiem na mapie ułatwia nam wydostanie się z miasta na właściwą drogę. Jedziemy na Kesztely i tu dopiero zaczną się jaja. Przed wjazdem do centrum miasta jest duża tablica z wypisanymi miejscowościami i pojawia się tam interesująca nas Marcali, ale potem nie ma żadnych oznaczeń jak z miasta wyjechać, są tylko małe tabliczki z napisami następnej miejscowości typu Balaton...../ coś tam/. Należy mieć ze sobą bardzo dokładną mapę na której będą zaznaczone wszystkie te małe mieścinki. Kierowaliśmy się patrząc na numery dróg i Balaton , który musieliśmy mieć po lewej stronie . Dojechaliśmy do ronda i przejeżdżając go na wprost kierowaliśmy się do granicy chorwatskiej. Od tego momentu zaczęła się trasa , której jeszcze nigdy nie przerabialiśmy. Co chwila zza krzaczków zerkają na nas świecące ślepka sarenek , lisów i zajączków. Raz musieliśmy stanąć bo na jezdnię wyszła cała rodzinka sarenek . Ruch niemal zerowy , czasami z naprzeciwka mija nas jakiś samochód. Kilka minut po północy przekraczamy granicę węgiersko – chorwacką . W miejscowości Virovitica tankujemy , cena za litr oleju 7,35 kun .Kierujemy się na Daruvar, Pakrac , Lipik. Mijane przez nas miasteczka otulone snem , ruchu nie ma w ogóle. Przed Daruvarem zatrzymuje nas patrol policji , sprawdzają dokumenty samochodu , prawo jazdy i życzą szerokiej drogi. Bez problemów dojechaliśmy do miejscowości Lipik i tu coś namotaliśmy , jechaliśmy główną drogą na wprost / przynajmniej tak się nam wydawało/ , ale po paru kilometrach zniknęły jakiekolwiek zabudowania , nic tylko lasy i lasy oraz świecące ślepia zwierzyny. Jedziemy dalej przed siebie , parę minut po godzinie 2.00 widzimy światła , to autostrada na prawo Zagrzeb , na lewo Slavonki Brod , przecinamy ją i po chwili lądujemy na jakimś przejściu granicznym tylko cholera wie na jakim. Zaspany Chorwat nawet nie sprawdza paszportów tylko informuje nas , że jesteśmy w Jasenovacu i wskazuje na mapie jak po stronie Bośni mamy wrócić na drogę prowadząca z Bosanskiej Gradiski do Banja Luki. Teraz kolej na Bośniaków , przeglądają paszporty , pytają kto jest kto? , sprawdzają zieloną kartę , dokumenty samochodu i ... w drogę. Pamiętając wskazówki Chorwata szukamy drogi którą mamy wrócić na właściwy szlak ..., i całe szczęście , że człowiek zdawał maturę z języka rosyjskiego , bez problemy odczytuję wszystkie nazwy na drogowskazach / co wzbudza podziw u mojej starszej córki/ .Po nadłożeniu ok. 80 kilometrów jesteśmy w Bosanskiej Gradisce, potem przed siebie Banja Luka , Jajce, Bugojno, Jablanica. Robi się coraz widniej , możemy więc podziwiać piękne widoki rzeki Vrbas , trasa faktycznie przepiękna widokowo , ale dobrze się jechało , ponieważ ruch był niewielki. Po godzinie 7.00 zbliżamy się do Mostaru , widać stojące minarety , podziurawione ściany domów , liczne groby , wiemy , że za parę dni tu wrócimy . Ruch na trasie coraz większy , także nie można za bardzo podziwiać doliny Neretvy. Po godzinie 8.00 jesteśmy na przejściu granicznym w Metkovic , tutaj ruch spory , tworzy się mały korek, ale wszystko idzie dość sprawnie , wjeżdżamy po raz drugi w czasie tej podróży do Chorwacji. Jest przed 9.00 pojawia się realna szansa zdążenia na prom / 10.15/ z Ploce do Trpanja . Jesteśmy na przeprawie promowej tuż przed 10.00 , pani sprzedaje nam bilety/ osoba dorosła 28 kun, dziecko do lat 12 -14 kun , samochód 96 kun/ , pani spytała się ile lat ma dziecko i za Dominikę / 7 lat/ nie policzyła. Ustawiamy się w kolejce, ale szanse na miejsce na promie są marne , ponieważ przed nami kilkanaście samochodów osobowych i ciężarówki. Niestety nie mieścimy się na promie , ale jesteśmy pierwsi na następny / o12.30/ , zamykamy autko i idziemy do banku oraz coś zjeść. Kurs w banku 1 euro=7,27 kun .Siadamy pod palmami „Restoran Ruza”, czekając na zamówienie delektujemy się pięknymi widokami , pogoda oczywiście przepiękna .Duża pizza to 30 kun, naleśniki/ trzy/ 15 kun , omlet z dodatkami 25 kun , piwo 14 kun, sprite 12 kun , mineralna /0,25/ 7 kun , sok pomarańczowy 12 kun . Następnie udajemy się do Studenaca , pooglądać ceny , kupujemy pieczywo/ chleb 5,35 kun/ i zdążamy w kierunku samochodu. Po załadowaniu się na prom , idziemy na górny pokład , gdzie podziwiamy widoki i odpoczywamy. Przed godziną 14.00 jesteśmy w Trpanju , skąd kierujemy się do Orebica. Po paru serpentynkach przed naszymi oczami Jadran. Zatrzymujemy się przy głównej plaży Trstenicy i idziemy szukać apartamentu. Założeniem było znalezienie czegoś w pobliżu plaży , przy ulicy Trstenickiej znajdujemy ładny domek , jest gospodyni wchodzimy , pytamy o wolne apartamenty, ma duży apartament/ 2 pokoje/ z klimatyzacją , osobnym wejściem , bardzo ładnym i dużym tarasem 40 euro za 4 osoby z taksą klimatyczną. Bierzemy , potem szybkie wypakowanie rzeczy , kąpiel w morzu i wczesnym wieczorem idziemy spać. Co mnie zaskoczyło to dość duża liczba wczasowiczów , przy każdej posesji po 3,4 auta. W tym dużo samochodów z polską rejestracją. | |
| Chorwacja | |
Witam wszystkich po wakacjach , myśle, że temat może być osobny ponieważ wiele osób odwiedza ten piękny kraj i tu możemy o nim poopowiadać. Niedawno wróciłem z dwutygodniowego wypadu do Hrvatskiej wię może komuś przyda się kilka uwag na temat podróży i pobytu. Wyruszałem z okolic Wrocławia o 5 rano , trasa Wrocław- Boboszów- Brno- Mikulow-Wiedeń-Graz-Maribor- Zagrzeb- Sibenik/Split/nocleg/-Makarska-półwysep Plejesac-Orebic , w sumie dobrze ponad 1600 km. Ceny oleju; -Austria - ponad 1,40 - Słowenia,Chorwcja ok 1,20 euro - jeden korek w okolicach Mariboru ok. 1 godz - trasa do noclegu w Sibeniku ok 15 godz , do Orebica jeszcze ok 4 godz. Podróż przebiegła bez żadnych niespodzianek ze strony rewelacyjnej avki tudzież innych niespodziewanych okoliczności, trasę do okolic Splitu można spokojnie robić w jeden dzień bez noclegu / trochę ponad 1300 km/, przynajmniej dla mnie jest to do przyjęcia - nocleg jednodniowy znaleźliśmy bez problemy na obrzeżach Sibenika - apartament 3 osoby 40 euro , w pierwszym lepszym domu na obrzeżach miasteczka. Polecam jazdę w dzień ze względu na wspaniałe widoki , w chorwacji kiedy wyjedziemy z gór i pokonamy odcinek tuneli /niektóre 6 kilometrowe/ w pewnym momencie widok okolicy zmienia się tak radykalnie na pejzaże południowe że robi to piorunujące wrażenie - momentelnie inna roślinność , widoki - po prostu inny świat. Pólwysep Plejesac to świat winnic i owoców morza więc dla smakoszy - raj . Wina stołowe już od około 8 zł wybór ogromny aż do ich markowego Dingaca którego ceny zaczynają od około 40 zł a te super selekcjonowane ponad 100 zł. Polecane jest rownież słodkie wino Prośek. Owoce morza - w zatokach pólwyspu plejesac jest mnóstwo hodowli ostryg i małży - ostrygi można wcinać prosto z morskiego ważywniaka - świeżo z morza - na miejscu cytrynka, sól, pieprz, tobasco, oliwa - pani nam otwiera muszlę - skrapiamy i ... pycha. Od 2 zł sztuka. Natomiast małże kupujemy 1 kg na osobę za 5 zł i sami sobie przyżądzamy, sezon na krewetki dopiero wrzesień - pażdziernik, ale i tego nie brakuje. O wiele taniej niż u nas możemy zakupić w ich marketach mrożone ośmiornice, krewetki , kalmary itp.itd. Ceny w restauracjach, konobach od 20 zł do 50 zł możemy się już dobrze najeść i popróbować ich kuchni. Orebić to największe miasteczko na półwyspie, z małum portem i pięknym kilkuwiekowym nabrzeżem restauracje nad morzem, cudowne stare wille wśród niesamowitej roślinności, na obrzeżach Orebića piaskowa plaża Trstenica gdzie odbywają się dyskoteki w świetle księżyca. w miasteczku kilka marketów i wszystko co nam potrzeba - nie musimy nigdzie się ruszać, Ceny apartamentów w czerwcu za dwie osoby od 30 , za 3 osoby od 38 euro - podawane są wyższe więc warto się uprzejmnie targować. Jeśli chcemy coś lepszego oczywiście trochę drożej, ja miałem apartamencik 60 m od morza salon-sypialnia z wyjściem na taras , łazienka, i kuchnia z dostawką dla dziecka, tv sat, warto brać z klimatyzacją bo można mieć kłopoty z zaśnięciem. Pamiętajmy, że tu tylko się śpi , więc nie ma co przesadzać z wypasem apartamentu - bo większość czasu to morze, plaża, wycieczki - przydaje się zacieniony taras - tak do posiedzenia i poimprezowania - chociaż w Orebiću słońce chowa się za góry ok godz 19. Jest jeszcze na Plejesacu kilka inyych kameralnych miejscowości, Żuljana , Trestnik wszędzie warto zajrzeć , oraz mój faworyt - na samym końcu półwyspu jest miejsowość Loviste , włąściwie wioska - połóżona pięknie nad zatoką , słońce do samego zachodu, spokój cisza i kameralne położenie, oczywiście są też apartamentu do wynajmu, trzy restauracyjki, market, poczta i jeden mały sklepik, dla tych którzy chcą pięknego odludzia - rewelacja. To że warto pojeździć po zakamarkach półwyspu i ja się przekonałem - nagrodą była dzika zatoczka ze żwirową plażą, z prawej i z lewej skały i w porywach 5 rodzin. Zrobiliśmy też kilka wycieczek oczywiście do Dubrownika - tu trzeba też zaliczyć Bosankę i wspaniały widok z niej na miasto i okolicę, Byliśmy w średniwiecznym prawie Kotorze w Czarnogórze/widoki chyba jeszcze bardziej niesamowite niż w chorwacji/ , w Bośniackim Neum/tu jeszcze jak za komuny-brudno/ , Ston i jego "chińcki mur", oraz wyspa Korczula, po zatym każdy wyjazd w zakątek półwyspu to swoista wycieczka i niezapomniane wrażenia. Roślinność - powiem wam , że byłem w kilu ładnych krajach południowych ale chorwacka roślinność jest zniewalająca , oleandry nawet 5 metrowe usypane całe kwiatami, palmy kilka gatunków i opuncje , kwitnące agawy i sporo innych tak niesamowicie ukwieconych drzew i krzewów że trudno to opisać, mój 10 letni syn powiedział że pierwszy raz czuje że całe powietrze pachnie. Ludzie fajni są zachowują się dosyć poważnie ale jak już z kimś się zapoznasz to lubią nawijać że ho ho, spokój i cisza brak rozwydrzonych ew. pijanych młokosów, policja popija colę oczywiście i ogląda mecze razem z innymi w knajpach - nie spotkałem i nie słyszałem aby ktoś się zetknął z nierzyczliwością, na warzywniakach i w restauracjach już po drugim razie jesteś rozpoznawany jako stały klient i zawsze dostaniesz coś w prezencie. Nigdy nie kupujcie ich waluty w Polsce - złodziejski przelicznik u nas - ewentualnie tylko euro i tylko tyle ile nam potrzeba na pierwszy rzut - wszystkich płatności dokonamy w euro - na autostradę czy inne możemy wymienić euro na granicy chorwackiej - a tak to spoko wyciągamy kuny w ich bankomatach, a jescze lepiej płacimy kartą w sklepach i na stacjach prwie wszędzie nie ma problemu. Powrót to zaszalałem wyjazd 5 rano - przyjazd Wrocław - północ , bez noclegu , ale tak już byłem pewny avki , że nie mogłem sie powstrzymać - gdybym się źle poczuł oczywiście byłby nocleg, świetne samopoczucie po wakacjach mi w tym zapewne pomogło - po za tym powiem wam - nie ma to jak nocleg w swoim łóżeczku. Reasumując polecam wszystkim Chorwację na urlop - nie powinniśmy wydać więcej jak nad naszym morzem - a wrażenia zupełnie inne. Ja za rok jadę w okolice Makarskiej i Tucepi i pozwiedzam te okolice. Jak się uporam z wgrywaniem zdjęć do fotosika to dam linka do albumu a teraz widok z Bosanki na Dubrownik, okolice Orebica , a oliwka na zdjęciu ma ponad trzysta lat i stała przed moim lokum ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() sorki za rozpisanie ale musiałem , w sumie zrobiłem dobrze ponad 4000 km , wielkie dzięki dla wspaniałej avki , korzystałem z nawigacji GarminNuvi 760 i ani razu nie zajrzałem do żadnej mapy Pozdrówka | |